niedziela, 27 września 2015

Dzień, wieczór, noc - czyli koniec tego dobrego

Hej, powiem Wam szczerze, że teraz ślęczę nad polskim próbując powiązać koniec z końcem, a powinnam wziąć się za naukę historii - w końcu jutro mam sprawdzian. W gwoli wyjaśnienia jestem na rozszerzeniu polskiego, historii i angielskiego - czyli humanistka - If you know what I mean ;). Wczorajszy dzień był dla mnie jednym wielkim rozczarowaniem. Planowałam byczenie się do 15 i potem ogarnięcie lekcji, ale oczywiście cudowny ZLOT musiał zepsuć moje plany. Zwlokłam się z łóżka o 7, zjadłam śniadanie - oglądając Baśnie Braci Grimm i poleciałam się przygotowywać. Zlot - jak to zlot... Jestem harcerką, a konkretnie drużynową Próbnej Gromady Zuchowej - dlatego musiałam się pojawić na tym spotkaniu. Nie było to jednak zwyczajne spotkanie - kończyła się kadencja więc trzeba było wybrać komendanta. Przyjechałam o 10 i siedziałam do 16 BEZ SENSU - pewnie zapytacie czemu. Odpowiedź jest prosta - Komendant nie wybrany, a spotkanie nadzwyczajne przełożone na za dwa tygodnie i weź tu coś zaplanuj :(. Odnośnie dnia dzisiejszego od rana zakuwam do polskiego i historii - kiedyś w końcu trzeba się tego nauczyć c'nie? Dobra nie będę Wam tu zanudzać. Lecę się dalej uczyć, buźka

Niezdara

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz