niedziela, 31 stycznia 2016

Let it snow

Cześć misiaczki :) jak Wam mija weekend? Mi zaczęły się ferie i właśnie siedzę z moimi kuzynkami i się bawię. Co sądzicie o treningach na basenie? Ja wróciłam do pływania. Kiedy pływam czuje się jakby wszystkie moje negatywne emocje ulatywały i jakby przepływał przeze mnie spokój. Czuje ten opór wody, gdy muszę użyć siły aby dalej płynąć, aby płynąć szybciej. Tak samo mam z muzyką, kiedy gram czuje jak szczęście wypełnia każdą cząstkę mojego ciała. Klawisze stawiają opór tak samo jak woda, ale gdy się "przepcha" przez tą barierę można stworzyć coś pięknego. Notka miała być typowo o basenie, ale chyba mi to nie wyjdzie od nadmiaru słów, które obecnie kotłują się w mojej głowie by wydostać się na zewnątrz. Przepraszam z góry jeśli ta notka jest ciut chaotyczna. Jak to jest u Was? Co wam sprawia radość i czujecie jakby ten błogostan wypełniał Was w całości? Ja tak mam w przypadku wielu rzeczy, ale skupmy się najpierw na jednej.

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Immobilizm mną zawładnął

Dzisiaj miałam normalnego, centralnego i śmierdzącego lenia. Rano nie poszłam do szkoły, byłam tak wycieńczona po rajdzie z dzieciakami - mogę się pochwalić: z piątku na sobotę spałam aż 2 godziny, natomiast z soboty na niedzielę tylko 30 minut. Krótko mówiąc porażka.. Okazało się, że jeden z moich zuchów lunatykuje i musiałam całą noc przy nim siedzieć, bo już mi chciał gdzieś wychodzić.

niedziela, 17 stycznia 2016

Zawsze i wszędzie Niezdara też może być w błędzie

Czasem gdy jesteś sobą innym to przeszkadza. Ale lepiej udawać kogoś innego? Zupełne 100% NIE. Bądź sobą i miej w dupie to co mówią inni, wiadome że się przejmujesz, ale szczerze? Obgaduje Cię = Zazdrości Ci. Każdy z nas ma dwie strony - pesymistyczną - tą 'złą' - optymistyczną - tą 'dobrą'.
Zależy z której strony spojrzymy, tak myślimy. Jak już wiecie, poprzednia notka była totalnie pesymistyczna, gdzie wyrzuciłam z siebie wszystko. Czuje się duuuuużo lepiej, jak mam być szczera..

czwartek, 14 stycznia 2016

Wracam do pisania

Tak to znowu ja...
Dzisiaj będzie pesymistyczna notka. Nie obchodzi mnie to czy ktoś to czyta czy nie, mam to w d-u-p-i-e. Szczerze? Mam cholerną ochotę być po prostu sobą. Przez tyle lat starałam się być kimś kim nie jestem. Kurde w podstawówce kłamałam jak z nut, chciałam być lubiana, chciałam żeby ktokolwiek ze mną gadał, nie chciałam, żeby się dowiedzieli co się działo u mnie w domu. Hah bardzo śmieszne, wiecie co mi przyniosło to kłamanie? Nie tylko wiele nieprzyjemności ale gównianą przyjaciółkę. Wiecie jaką miałam zajebistą "przyjaciółkę"?